W ramach rozpoczęcia współpracy naszej szkoły ze szkołą znajdującą się w klasztorze benedyktyńskim w Bawarii, w Ettal – małym miasteczku położonym pośród szczytów Alp w Niemczech, grupa uczniów z klasy 3L, kilkoro ich młodszych kolegów oraz trzech nauczycieli naszej szkoły- p. Alicja Trzaska, p. Joanna Stadnik oraz p. Jakub Grzywa wybrało się tam w dniach 16 – 23.09.2019. Wyjątkowym towarzyszem był również Ojciec Cyprian-polski bernardyn, który był naszym opiekunem duchownym na czas wyjazdu, i dzięki któremu mieliśmy możliwość uczestnictwa w codziennej Eucharystii.
Już na samym początku wycieczka budziła w wielu osobach ekscytacje, szczególnie, że do Niemiec polecieliśmy samolotem. Wylądowaliśmy w Norymberdze, skąd czekała nas jeszcze kilkugodzinna podróż do Ettal. Z lotniska pojechaliśmy metrem na dworzec kolejowy, skąd pociągiem udaliśmy się do Monachium, a następnie do Oberau. Długa podróż pociągiem nie była jednak nudna, podczas niej śpiewaliśmy wiele piosenek w przeróżnych językach, zaczynając od niemieckich, przez polskie, a kończąc na hiszpańskich. Na dworcu w Oberau musieliśmy przesiąść się do autokaru, a dzięki uprzejmości kierowcy i innych pasażerów nasz przejazd nim był darmowy. Do internatu w Ettal przybyliśmy w środku nocy, przywitał nas tam opat klasztoru oraz Max- absolwent szkoły, mówiący po polsku, który na czas naszego pobytu tam był naszym przewodnikiem i opiekunem. Miłą niespodzianką jaką zastaliśmy na miejscu był przygotowany posiłek, który mogliśmy zjeść po długiej podróży. Pierwszy dzień polegał na integracji między uczniami naszej szkoły i niemieckimi maturzystami ze szkoły w Ettal, a dzięki zabawom integracyjnym prowadzonym przez nauczycieli i nie tylko, mogliśmy trochę się poznać. Kolejne dni mijały na warsztatach na jakie uczęszczaliśmy wraz z nowymi znajomymi. Byliśmy podzieleni na dwie grupy: pierwsza uczestniczyła w warsztatach kaligrafii prowadzonych przez Ojca Cypriana. Benedyktyńskie opactwo w Bawarii było najlepszym miejscem na realizacje projektu „SKRYPTORIUM”. Mnisi z zakonu św. Benedykta w rozsianych po całej Europie klasztornych pracowniach uczyli sztuki pisanego słowa, przyczyniając się do odrodzenia i wspaniałego rozwoju kultury. Była to jakby podroż w czasie i próba odtworzenia doświadczenia ludzi tworzących księgi przed wynalazkiem druku. Pisanie pięknych liter nie zależy jedynie od dobrego wyćwiczenia ręki, ale jest owocem wyćwiczonego charakteru. Skryptorium uczy bowiem unikalnych już dziś sprawności: precyzji, staranności, wytrwałej i skupionej pracy. Słowa św. Benedykta „ora et labora”, które grupa pisarska wybrała jako cel ćwiczeń, były dla nas (jak przez wieki dla Europejczyków) zapisem modelu życia uporządkowanego i skupionego.
Natomiast druga grupa miała warsztaty muzyczne, na których przygotowywaliśmy wspólnie piosenki w językach niemieckim, łacinie i polskim na niedzielną Eucharystię. Było to trudne zadanie, ale wszyscy sobie z nim świetnie poradzili, a efekt w niedzielę był taki, że Niemcy dziękowali polskiej grupie za świadectwo ich wiary przekazywanej z radością i życiem. Wyjątkowym dniem była też środa, kiedy odbył się „wieczór kulturowy”, podczas którego oglądnęliśmy prezentacje niemieckich uczniów o ich szkole i sami zaprezentowaliśmy naszą oraz przedstawiliśmy mały program artystyczny- zaśpiewaliśmy kilka piosenek w języku niemieckim i angielskim, pokazaliśmy fragment naszego nagrania z przedstawienia czerwcowego „Królewna Śnieżka i 7 krasnoludków” po niemiecku, nauczyliśmy naszych niemieckich znajomych poloneza oraz belgijki, a wszystko uświetnił występ „MiK Boys”, który wywarł na Niemcach ogromne wrażenie. Ofiarowaliśmy również prezenty jakie przywieźliśmy dla niemieckich uczniów z Polski. W czasie wyjazdu mieliśmy okazję być na lekcjach w niemieckiej szkole, widzieliśmy m.in. lekcje matematyki, języka angielskiego, języka niemieckiego czy religioznawstwa. Nasza wycieczka nie polegała tylko na siedzeniu w internacie, odwiedzaliśmy różne ciekawe miejsca, np. teatr pasyjny w Oberammergau, zamek Linderhof czy zamek Neuschwanstein. Ekscytującym przeżyciem była wycieczka w Alpy, na którą wybrała się prawie cała nasza grupa, wspinaliśmy się na szczyt Laber liczący 1682 m n.p.m. Później mieliśmy okazję zjechać kolejką gondolową z góry, a w jednym z wagonów odbywał się niesamowity koncert. Pięć osób, które z różnych powodów nie mogło podbijać alpejskich szczytów pojechało wraz z panem Kubą i Maxem nad jezioro Plansee w Austrii. W przedostatni dzień uczestniczyliśmy w Eucharystii w języku niemieckim, podczas której oprawą muzyczną zajmowała się grupa z warsztatów muzycznych. Tego dnia zorganizowana była też wycieczka do Monachium, gdzie widzieliśmy m.in. stadion Bayern’u, ratusz, kilka kościołów oraz Bawarską Kancelarię Państwową. Wieczorem odbyła się również dyskoteka, w której uczestniczyliśmy z naszymi niemieckimi przyjaciółmi. W ostatni dzień pożegnaliśmy się z nowymi znajomymi, na ich życzenie zaśpiewaliśmy również piosenkę „Schowaj mnie” w języku niemieckim, którą Niemcy byli wzruszeni, z ich strony dostaliśmy małe prezenty pożegnalne oraz bardzo dużo ciepłych słów. Nadszedł czas podróży do domu… Ponownie musieliśmy spędzić długą podróż w pociągach do Norymbergii, aż dotarliśmy na tamtejsze lotnisko, a stamtąd polecieliśmy do Krakowa, gdzie czekał na nas autokar, który zabrał nas do naszej kochanej Skawiny. Ta wycieczka na długo pozostanie w naszych pamięciach, a zdjęcia przepięknych widoków w naszych telefonach.
Bardzo serdecznie dziękujemy wszystkim bez których ten wyjazd nie byłby możliwy, pani Asi i panu Kubie za opiekę nad nami, a szczególnie pani Alicji za czas i serce włożone w przygotowanie całego projektu i umożliwienie przeżycia tak niezwykłej przygody.

Projekt został w głównej mierze sfinansowany dzięki Stowarzyszeniu Chrześcijańskich Dzieł Wychowania (SChDW) z Krakowa, które jest jednostką centralną Polsko-Niemieckiej Współpracy Młodzieży z siedzibą w Warszawie. Dziękujemy również Panu Burmistrzowi Skawiny za gadżety, które mogliśmy ofiarować naszym kolegom i koleżankom z Ettal. Dziękujemy również wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób – czy to mentalnie, czy praktycznie wspierali nasz wyjazd.

« 1 z 2 »